fbpx

Zieleń to Życie.

Czy wokół biurowców warto sadzić platany, czy sosny? Jak będą wyglądały polskie miasta za dwadzieścia lat? O trendach w projektowaniu rozmawiamy z Agnieszką Żukowską, dyrektor Wystawy Zieleń to Życie.

Colliers International: Stałym punktem w programie targów Zieleń to życie jest Konkurs Roślin Nowości. Pod jakim względem są one lepsze od tradycyjnych odmian?

Agnieszka Żukowska: Głównym założeniem przedsięwzięcia jest promocja najlepszych odmian roślin, które charakteryzują się wartościowymi cechami i dobrą jakością. Pod tym względem polscy hodowcy mogą poszczycić się poważnymi osiągnięciami, wiele odmian cieszy się zainteresowaniem za granicą, od USA po Nową Zelandię. Klienci korzystają z dostępnych na rynku produktów, ale nieustannie poszukują nowości. Najłatwiej ocenić atrakcyjny wygląd – wielkość kwiatów, kolor, pokrój. W dłuższej perspektywie liczą się jednak także inne cechy. Na przykład powtarzalność kwitnienia, odporność na choroby i wahania temperatury. Obecnie selekcja zmierza generalnie w kierunku uzyskania odmian, które dobrze znoszą niekorzystne warunki, na przykład suszę. Hodowcy zgłaszają wiele interesujących bylin, które dają szybkie efekty dekoracyjne. Silnym trendem jest też rosnąca popularność roślin o zwartym, ograniczonym pokroju. W małych współczesnych ogrodach sadzi się drzewa karłowate, kolumnowe, wolno rosnące.

Te cechy zmniejszają nakład pracy konieczny do utrzymania ogrodu w dobrym stanie, a więc i koszty. Czy klienci instytucjonalni są zainteresowani nowościami?

Rola zieleni w mieście szybko się w ostatnich latach zmienia i jest lepiej rozumiana. Deweloperzy od lat nadawali inwestycjom nazwy kojarzące się z naturą. Drzewa i kwiaty odgrywały rolę dekoracji, poprawiały wizerunek i ułatwiały sprzedaż. Odbiorca chce przyjaznych warunków, ale dziś wymaga więcej niż przed dekadą w kwestii ich jakości. Nasadzenia mają być nie tylko ładne, ale też dobrej jakości, jak również odpowiednio dobrane do stanowiska. Mają rosnąć przez lata, a nie tylko przy odbiorze obiektu. Żeby tak było, zieleń trzeba zaplanować już na wczesnych etapach projektu. Rośliny nie są tylko ozdobą, ale też wykonują konkretną pracę. Hamują spływ powierzchniowy, podnoszą wilgotność powietrza i obniżają temperaturę wokół budynku. To przekłada się nie tylko na korzyści wizerunkowe, ale na lepszą jakość przestrzeni i realne zyski – klienci chętniej wybierają lokalizacje z dobrze urządzoną zielenią. I są gotowi więcej płacić. Poza tym dobrze zaprojektowana zieleń to niższe koszty utrzymania np. ściana pokryta pnączem chroni elewację przed czynnikami atmosferycznymi, obniża koszty zużycia energii i pozwala na oszczędności na klimatyzacji rzędu 15-30%. Klienci są coraz bardziej świadomi – sprawdzają i wymagają. Deweloperzy i projektanci powinni zatem nadążać i korzystać z eksperckiej wiedzy ,,zielonej branży”.

Klimat się zmienia. Naukowcy z PAN ogłosili niedawno, że w ciągu półwiecza zmieni się skład gatunkowy w ¾ polskich lasów, wiele gatunków nie poradzi sobie w nowych warunkach. Jak ta perspektywa zmienia pracę projektantów krajobrazu?

Czekają nas z jednej strony upalne lata, z drugiej gwałtowne ulewy. Zieleń może realnie hamować zmiany klimatu. i zmniejszać ich skutki. Drzewa i np. ogrody deszczowe łagodzą lokalny mikroklimat, a nawet poprawiają działanie infrastruktury. Podczas burzy deszczówka nie musi przepełniać kanałów, może być zatrzymana na miejscu i stopniowo wykorzystywana. Zmiany klimatyczne zachodzą szybciej, niż spodziewali się autorzy większości scenariuszy. Nie wszystkie rośliny poradzą sobie w zmienionych warunkach. W przyszłości wzrośnie znaczenie gatunków rozmnażających się przez rozłogi, niewrażliwych na choroby i okresowy brak wody. Tereny zielone na bulwarach wiślanych w Warszawie zaprojektowano tak, by znosiły okresowe zalewanie, ale też obniżenie poziomu wody latem. Dwadzieścia lat temu ważnym kryterium doboru była mrozoodporność. Ostatnie zimy nie były mroźne, za to po długich okresach ociepleń i braku śniegu przychodziły mrozy. Dla wielu roślin takie wahania pogody są zabójcze.

Które gatunki zajmą ważne miejsce w miejskim krajobrazie?

Platany, które dziś kojarzą się z Paryżem czy Londynem, coraz częściej są sadzone przy polskich ulicach. Powinno być go więcej. Podobnie jest z miłorzębem, drzewem o pięknym pokroju i liściach przebarwiających się jesienią na złoto. Niedocenianą grupą drzew są lipy, na przykład lipa srebrzysta lub holenderska, znaczenie odporniejsze od krajowej lipy drobnolistnej. Jeśli chodzi o krzewy, możliwości jest bardzo dużo: derenie, pęcherznice, hortensje bukietowe, berberysy, to naprawdę dziesiątki gatunków do wyboru. Na pewno wielką przyszłość mają byliny, a zwłaszcza trawy ozdobne. W tej grupie łatwo znaleźć gatunki bardzo atrakcyjne, a praktycznie bezobsługowe.

Czy miasto przyszłości będzie mniej, czy bardziej zielone?

Moim zdaniem nie ma wyboru – miasta muszą być bardziej zielone – zarówno dla lepszej jakości życia, jak i z powodów ekonomicznych. Zielony dach nagrzewa się latem do 30 stopni, tradycyjny – nawet do 80. To realnie wpływa na jego żywotność. Wertykalne ogrody czy ekstensywna zieleń na dachu pozwalają na ograniczenie użycia klimatyzacji. Certyfikacja zachęca do stosowania takich rozwiązań, choć wciąż niewystarczająco. Obecnie liczy się tylko 50% powierzchni biologicznie czynnej zielonego dachu. Należałoby to zmienić. Kolejny krok to wprowadzenie ulgi podatkowej za inwestycję w zielony dach, na wzór uchwały przyjętej we Wrocławiu czy modelowych rozwiązań z Hamburga. We Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Holandii wymagania mieszkańców wobec zarządców miast i deweloperów rosną, w Polsce będzie podobnie.

Bardzo dziękujemy za rozmowę!

Kliknij i przeczytaj inne artykuły z kategorii Trendy & Innowacje>>