Współczesna sztuka w biurowcu cz. 2.

Matejko czy Sasnal? Jak budować firmową kolekcję pytamy Agatę Szkup, członka zarządu DESA Unicum, dyrektor Departamentu Sprzedaży największego w Polsce domu aukcyjnego.

Colliers: Największe w Polsce kolekcje firmowe składają się głównie z prac z XX, a nawet XXI wieku. Sztuka współczesna jest jednak dość powszechnie traktowana jako trudna w odbiorze?

Agata Szkup: Sądzę, że takie podejście to już przeszłość, wiele zmieniło się zwłaszcza w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Rośnie zainteresowanie sztuką powojenną i najnowszą, wyraźnie odbija się to też na wynikach aukcyjnych. Obraz Wojciecha Fangora „M 39” został w 2018 roku sprzedany za przeszło 4,7 mln zł. Wynik licytacji pokazuje potencjał tego segmentu rynku. Odbiorcy sztuki wciąż poszerzają horyzonty i zainteresowania. Sądzę że działalność edukacyjna DESY ma w tym swój udział, podobnie jak szereg ważnych wystaw z ostatnich lat. To, że polscy artyści są zauważani i doceniani za granicą również działa na wyobraźnię. Alina Szapocznikow, Magdalena Abakanowicz, Roman Opałka – te nazwiska weszły do międzynarodowego kanonu. Rozpoznawalność artysty na światowym rynku jest dla wielu kolekcjonerów potwierdzeniem jego rangi. Po weneckiej wystawie prac Ryszarda Winiarskiego jego notowania w rodzimym świecie sztuki gwałtownie wzrosły.

Krąg nabywców dzieł sztuki poszerzył się, a równocześnie zmieniły się ich zainteresowania. Coraz rzadziej koncentrują się na sztuce dawnej, co w polskich warunkach oznacza głównie prace z XIX wieku.

Czy pewnej roli nie odgrywa dostępność atrakcyjnych obiektów?
Budowanie zbioru współczesnych prac jest dużo prostsze niż w przypadku sztuki dawnej. Najwyższej klasy dzieła sztuki polskiej z XIX czy początku XX wieku pojawiają się na rynku rzadko i osiągają bardzo wysokie ceny, w tym segmencie rynku rządzi podaż. Wielu kolekcjonerów woli kupować prace młodych artystów, daje to też okazję do dokumentowania rozwoju i ewolucji twórcy. Aukcje Młodej Sztuki ośmielają do dalszych zakupów, pokazują że nie trzeba dużych funduszy żeby kupić dobry obraz. Niektórzy kupujący zarażają się kolekcjonerskim bakcylem i zaczynają kupować prace droższe. Ambitni kolekcjonerzy szukają prac artystów funkcjonujących na międzynarodowym rynku. Poza polskimi rzeźbiarkami Magdaleną Abakanowicz i Aliną Szapocznikow to m.in. Wojciech Fangor, pochodzący z polski twórcy op-artu Julian Stańczak czy Ryszard Anuszkiewicz. Jak zawsze Henryk Stażewski, którego prace sprzedawane były przez Galerie Denise René w Paryżu już od lat 60. Niezmiennie poszukiwane są dzieła Tadeusza Brzozowskiego, Kantora – klasyków sztuki powojennej. Ale obok tych najbardziej rozpoznawalnych nazwisk pojawiają się nowe. Teresa Tyszkiewicz przez lata była właściwie zapomniana, teraz jej olbrzymie obrazy z płótna nakłuwanego szpilkami budzą duże emocje.

Wśród artystów działających po 1989 roku zainteresowaniem kolekcjonerów cieszy się twórczość Wilhelma Sasnala czy Pauliny Ołowskiej. W najmłodszym pokoleniu cenię osobiście m. in. malarstwo Ewy Juszkiewicz, prace Moniki Sosnowskiej, Jadwigi Sawickiej.

Malarstwo, grafika, rzeźba, a może nowe media. Co wybrać?

Polski rynek sztuki rozwija się na wielu polach. Największym zainteresowaniem wciąż cieszy się malarstwo sztalugowe, ale na aukcje trafiają bardzo różnorodne prace. Niedawno zakończyliśmy aukcję ilustracji i plansz komiksowych. Ostatnie lata to powrót zainteresowania polskim wzornictwem. Nie powstają korporacyjne kolekcje designu, ale bardzo modne jest włączenie obiektów z lat 60. czy 70. do współczesnego wystroju biura. Meble, ceramika, metaloplastyka czy rzeźby ze szkła pomagają zbudować indywidualny wizerunek.

Rozmawiamy obok sali, w której przed aukcją prezentowane są prace malowane na papierze, materiale podatnym na uszkodzenie przez światło. Czy i one zaczynają się cieszyć większym zainteresowaniem?

Przez długie lata przyjmowano, że kolekcjonerzy grafiki kupują swoje prace „do szuflady”. Prac na papierze nie wystawiano, bo pod wpływem promieni słonecznych podłoże stopniowo żółkło i ulegało uszkodzeniom, a kolory traciły intensywność. Obecna technologia pozwala ominąć ten problem. Szyby z filtrem UV i odpowiednie oprawy umożliwiają bezpieczne wyeksponowanie grafik. W rezultacie coraz większa grupa kolekcjonerów koncentruje swoje zainteresowania wokół prac na papierze. Zwłaszcza, że wśród tych obiektów są prawdziwe perły – na naszej najbliższej aukcji grafiki wystawione zostaną m.in. ekslibris Brunona Schulza czy drzeworyt Andrzeja Wróblewskiego z lat 40. W ostatnich latach przybywa zresztą także kolekcji skupionych na fotografii.

Dziękujemy za rozmowę!

Tutaj przeczytasz 1. część rozmowy z tym ekspertem>>