Wielkomiejska architektura Warszawy przełom XIX i XX w.

Warszawa przełomu XIX i XX w. to miasto niejednorodne pod względem społecznym, etnicznym, wyznaniowym czy w końcu architektonicznym.

Chociaż Warszawa pozostawała trzecim po Moskwie i Petersburgu miastem imperium Rosyjskiego wciąż była miastem pozostającym na rubieżach cesarstwa. Jej rozwój spowolniony dwoma powstaniami  i ograniczony budową Twierdzy Warszawa. Mógł być kontynuowany na przełomie stuleci, ale w specyficznych warunkach, wymuszonych przez militarne znaczenie miasta.

Miasto ograniczone podwójnym pierścieniem fortów nie mogło rozwijać się na przedmieściach a jego urbanistyczny rozwój następował w granicach niewiele większych niż te z epoki stanisławowskiej.  Powstawanie nowych budynków wymuszało często wyburzanie tkanki zabytkowej, a ofiarami takiego procederu padły chociażby pałac Bielińskich przy ulicy Królewskiej czy pałac Kazimierza Karasia przy Krakowskim Przedmieściu.

W zaistniałej sytuacji ceny działek drastycznie wzrastały, a ich zabudowa starała się wypełnić maksymalnie całą powierzchnię parceli. Nie może dziwić też fakt, że powstające jeszcze przed rokiem 1914 kamienice czynszowe dochodziły do wysokości dziewiątego piętra. Miało to też uzasadnienie techniczne, bowiem do tej wysokości dochodziło ciśnienie wody. Ograniczenia wymuszały na inwestorach przepisy, które starano się omijać, zmniejszając podwórza albo ukrywając ostatnie piętra w pseudo dachach.  W efekcie tuż przed I Wojną Światową Warszawa mogła poszczycić się monumentalnymi kamienicami czynszowymi takimi, jak kamienica Feliksa Goldstanda przy ówczesnym placu Zielonym, projektu duetu architektonicznego Józefa Napoleona Czerwińskiego i Wacława Heppena.

Pokaźnych rozmiarów kamienica projektu Antoniego Jabłońskiego- Jasieńczyka stanęła również przy Placu Zbawiciela.
Ta gigantyczna budowla zwieńczona spadzistym dachem mogła być bez przesady nazywana drapaczem chmur. Przed pierwszą wojną światową pod przeszkleniem znajdował się gabinet odnowy biologicznej i solarium należące do doktora Łuczyńskiego. Podobnie nowoczesna kamienica Taubenhausa znalazła się na Mariensztacie przy Wiadukcie Pancera. Za jej projektantów uważani są Henryk Stifelmana i Stanisława Weissa. W obiegowej opinii ze względu na swoją wysokość nazywana była kamienicą samobójców.

Zakątkiem luksusowego i nowoczesnego budownictwa, oddalonym od ścisłego centrum miasta i wytaczającego kierunki rozwoju jest Plac Unii Lubelskiej. Przed rokiem 1914 przy ówczesnym Rondzie Mokotowskim, tuż przy dawnych rogatkach miejskich wzniesiono jedne z najwyższych i do dzisiaj zachowanych kamienic w mieście. Przy ulicy Marszałkowskiej 1 stanęła kamienica Kacperskich tak zwane „Żelazko” zaś od strony Alei Szucha i Bagateli kamienica Adama Bromke oraz Jana Łaskiego. Wczesno modernistyczne kamienice warszawskie wyróżniały się udogodnieniami technicznymi takimi, jak: windy czy łazienki ze wszystkimi potrzebnymi urządzeniami sanitarnymi. Luksusowe wykończenia takie jak marmurowe schody, kute balustrady, czy cementowe płytki posadzkowe gwarantowały zainteresowanie najemców. W przeciwieństwie do poprzedniczek kamienice te cechował delikatny detal architektoniczny w mieszkaniach zaś nadal dominowały bogate sztukaterie sufitowe, taflowe parkiety czy secesyjne piece kaflowe.

Plac Zielony. Kamienica Goldstanda przy Jasnej i Kredytowej. Fotografia: Henryka Poddębskiego. Źródło: Polona

Plac Zielony. Kamienica Goldstanda przy Jasnej i Kredytowej. Fotografia: Henryka Poddębskiego. Źródło: Polona

Wszystkie te budynki zdystansował budynek przy ulicy Zielnej 37 z roku 1905. Gmach zaprojektowany przez Bronisława Brochwicz-Rogoyskiego w momencie ukończenia budowy był najwyższym budynkiem Europy. Chociaż tym mianem nie mógł cieszyć się zbyt długo, pozostał najwyższym budynkiem Cesarstwa, aż do czasu kiedy nad Placem Napoleona nie pojawił się Prudential. Dzisiaj chociaż zdominowany przez śródmiejską zabudowę, wydaje się śmiesznie niski, w  świadomości mieszkańców miasta pozostaje   symbolem wysokościowych aspiracji warszawiaków początku XX wieku. Budynek przy Zielnej zachwycał nie tylko wysokością, ale i rewelacyjnie rozplanowanymi wnętrzami. Pomieszczenia „baszty” zostały zajęte przez Szwedzkie Towarzystwo Telefonów Cedergren, które dało mu zwyczajową nazwę. Luksusowe wnętrza biurowca jakim był Cedergren utrzymano w modnym secesyjnym stylu, zarówno w kwestii dekoracji pomieszczeń, oświetlenia, jak i zastosowanych meblach, w które wyposażone zostały sale operacyjne i biura. Praca w centrali telefonicznej była zapewne marzeniem wielu osób, ale liczyć mogły na nią młode, wykształcone, znające języki obce kobiety o nienagannej prezencji i miłym głosie. Prawie dwieście telefonistek, zatrudnionych w centrali, obsługiwało kilka tysięcy połączeń dziennie. Nie ma się co dziwić, gdyż w mieście było zarejestrowanych ponad 30 tysięcy telefonów.

Na przyjeżdzających do Warszawy czekała bogata oferta hoteli. Na przełomie XIX i XX wieku służyły one nie tylko pokojami gościnnymi, ale także lokalami pod wynajem. Na przykład w Hotelu Francuskim, przy ówczesnym placu Zielonym, swoją siedzibę miał popularny sklep kolonialny, a nawet sklep z płytami winylowymi Bronisława Rudzkiego. Nie inaczej było w najbardziej luksusowym hotelu Warszawy -Polonia Palace, czyli fragmencie Paryża nad Wisłą. Analogicznie do innych przedsiębiorstw hotelowych tutaj też można było skorzystać z szeregu innych usług np. wejść do salonu urody, perfumerii oraz chemicznej pralni. Wynajęcie pomieszczeń w dobrej lokalizacji, w pobliżu hotelu było zapewnieniem  stałego dopływu klientów co w konsekwencji stało się gwarancją powodzenia dzielności.

Więcej artykułów tego autora>>