fbpx

Raj Utracony w galerii Colliers.

Każdy nosi w sobie raj utracony. Mój jest nieokreślonym tęsknieniem, które wyraziłam techniką sitodruku – mówi Aleksandra Wiechowska, autorka wystawy „Atlantyda. Pamięć Raju Utraconego”, prezentowanej w wirtualnej galerii Colliers Office Gallery.

Colliers International: Twoja wystawa, prezentowana obecnie w Colliers Office Gallery, będąca jednocześnie Twoją pracą dyplomową na ASP w Warszawie, nosi tytuł „Atlantyda. Pamięć Raju Utraconego”? Skąd zrodził się pomysł na taką tematykę? Czy historia Atlantydy jest Ci bliska?

Aleksandra Wiechowska: Tak, jednak muszę zaznaczyć, że na wystawie nie przedstawiono głównej części mojego dyplomu oraz nie wszystkie zaprezentowane dzieła były w nim zawarte. Historia Atlantydy jest niezwykle bliska mojemu wewnętrznemu dziecku, marzącemu o przygodzie, odkrywaniu nieznanego i zatapiającemu się w wyobrażeniach o dawnych dziejach, pełnemu wiary, że wszystko ma sens. Wyobraziłam sobie, że mit o Atlantydzie mógłby być wspomnieniem Raju, który został nam odebrany. Atlantyda w powszechnej świadomości figuruje jako wspaniała wyspa, która zniknęła z powierzchni Ziemi na skutek niewyjaśnionej katastrofy. Mimo, iż nie pozostał po niej żaden namacalny dowód, historia niezwykłej krainy do dziś funkcjonuje w pamięci i wyobraźni człowieka. Istnieje mnóstwo opowieści z całego świata, w których opisano zagładę ludzkości spowodowaną zalaniem ziemi ogromnymi masami wody. Są to najstarsze i najbardziej rozpowszechnione mity, różniące się jedynie pod względem fabuły w zależności od podkładu religijnego.

Powiedziałaś: „meritum mojej wypowiedzi jest twierdzenie, że każdy człowiek posiada duszę, a każda dusza nosi w sobie pamięć czasów poza historią, pamięć Raju Utraconego”. Czym dla Ciebie jest Raj Utracony?

Trudno mi to w kilku słowach opisać. Wyrażenie Raj Utracony zaczerpnęłam od Mircea Eliade, który w swojej książce Obrazy i symbole napisał: „Nawet najbardziej prymitywna tęsknota kryje w sobie ‚tęsknotę za rajem’ (…). W podobny sposób analizować można obrazy wywołane nagle przez jakąś melodię, nieraz najbardziej banalną. Stwierdzimy wtedy, że obrazy te wyrażają tęsknotę za przekształconą w archetyp, zmitologizowaną przeszłością; że ‚przeszłość’ ta zawiera w sobie – poza żalem za czasem minionym – tysiąc innych znaczeń: oznacza wszystko to, co mogło było się zdarzyć, lecz się nie zdarzyło; smutek wszelkiego stworzenia, które może być czymś tylko wtedy, gdy przestanie być czymś innym (…); wreszcie oznacza ona marzenie o czymś całkiem innym niż chwila obecna, o czymś nieosiągalnym czy nieodwołalnie utraconym – marzenie o Raju. Mój Raj Utracony jest nieokreślonym tęsknieniem, stanem, którego nawet nie umiem sobie wyobrazić ani wytłumaczyć, przeczuciem o życiu pełniejszym, mglistym wspomnieniem duszy.

Twoja wystawa ma pochłonąć odbiorcę i przenieść go do stanu tęsknienia. W opisie pojawia się też słowo smutek. Z kolei kolor zielony, który przeważa w Twoich grafikach utożsamiany jest z nadzieją, wywołuje pozytywne emocje. Skąd jego dominacja?

Szczególnie ważnym symbolem obszernie opisanym przez Eliade i ściśle związanym z Atlantydą jest woda. „Wody symbolizują wszelką potencjalność. Są fons et origo – rezerwuarem wszystkich możliwych postaci istnienia: poprzedzają każdą formę i stanowią podwalinę jakiegokolwiek procesu stwarzania świata. Natomiast zanurzenie w wodzie oznacza regres do pierwotnego stanu bezforemności, powrót do stanu preegzystencji pozbawionej kształtów.” Zdecydowaną dominację zieleń zawdzięcza nadanemu jej znaczeniu. Odczuwamy ją jako kolor życia, Ziemi, natury. Jest symbolem nadziei, harmonii, wolności i szczęścia. Zacytuję fragment z dzieła Myślo-formy Besanta i Leadbeater’a: „Wydaje się, że zieleń zawsze oznacza zdolność adaptacji. Na najniższym poziomie, zmieszana z egoizmem, umiejętność ta staje się obłudą. W kolejnym stadium, kiedy kolor staje się czystszy, oznacza raczej życzenie, by być wszystkim dla wszystkich ludzi, nawet jeśli głównym tego celem jest osiągnięcie popularności i dobra reputacja. W następnym stadium, bardziej delikatnym i świetlistym, barwa pokazuje boską moc współodczuwania”. Co ciekawe kolejnym, zapomnianym już znaczeniem zieleni z okresu średniowiecza jest uznanie jej za kolor śmierci. Ta rozbieżność w odbiorze współgra z moim zamiarem ukazania odrodzenia się w śmierci. W zetknięciu z obezwładniającym formą i zielenią obrazem, chciałam wywołać u odbiorcy zarówno poczucie spokoju, radości, jak i euforii wywołanej nieznanym lękiem i nostalgią. Wibrująca przestrzeń obrazu może nasuwać skojarzenie nieskończonej głębi oceanu lub wręcz wyobrażenie przekraczającego wyobraźnię kosmosu. Wrażenie potęguje się dzięki barwie niebieskiej, która również nasuwa nam na myśl wodę, morze, otwartą przestrzeń. Ponadto fragmentami przebijający się fiolet nawiązuje do wszystkiego, co niecodzienne i niezwykłe, kojarząc nam się z niedostępną sferą sacrum, miejscem poszukiwań odpowiedzi odnośnie sensu życia i śmierci. Zaprezentowane grafiki zdają się tworzyć mapy, notatki poszukiwacza zaginionej Atlantydy, jego szkice i wyobrażenia, ślady i zapiski. Każda z odbitek jest pojedyncza i niepowtarzalna, jak ulotna myśl o upragnionej wizji, której nie umie się sobie wyobrazić, to jak gonić i nie móc złapać króliczka. A na nich jak mantra wydrukowane wciąż te same, powtarzające się mapy, notatki, oczywistości, które powinny przecież wskazać już drogę do celu, a zdają się na nic. Dlatego jest ten kolor. Kolor, który zapada w pamięć i nie blaknie, nie gaśnie – jedyne wspomnienie, jak zapach, jak melodia.

Swoje grafiki, wykonane w technice sitodruku, którą zresztą preferujesz, nazywasz obrazami totalnymi. Co to znaczy i dlaczego to sitodruk stał się najczęściej stosowaną przez Ciebie techniką?

Wkradło się tu pewnie nieporozumienie. Obrazem totalnym nazwałam tylko jedno moje dzieło, które niestety nie pojawiło się na wystawie w Colliers Office Gallery. Mówimy o gigantycznej grafice w formacie 340 cm x 740 cm, w całości ręcznie przeze mnie wykonanej przy użyciu techniki sitodruku, polegającej na nałożeniu drobnej siatki na formę drukową w postaci szablonu. Szablon zostaje wykonany w taki sposób, aby zakryć miejsca niedrukowane – tak, by farba przeniknęła wyłącznie przez niezakryte części i stworzyła pożądaną odbitkę. Obraz totalny, czyli wyobrażenie o czymś całkowitym, zupełnym, w tym przypadku uniwersum. Jestem eksperymentatorem, łączę wiele stylów i technik graficznych oraz malarskich. W mojej twórczości dotykam problematyki nieświadomości własnej psychiki. Często poruszam się po omacku, szukając najlepszej drogi do zwizualizowania pragnień i tęsknot, jakie we mnie drzemią. Najczęściej tworzę w technice sitodruku, gdyż daje ona najlepszą możliwość do instynktownego działania. Moje dzieła są nieszablonowe, wymykają się definicjom użytych technik. Ich głównym celem jest przekazanie myśli, emocji, przeniesienie odbiorcy do wybranej przeze mnie nierzeczywistości.

Odwiedź wystawę „Atlantyda. Pamięć Raju Utraconego” w Colliers Office Gallery >>