fbpx

Mindfulness – spojrzenie do wnętrza.

Czy świadomość własnych emocji pomaga w czasie kryzysu? Uważność jest jak maska tlenowa – opowiada Jakub Babij, psychoterapeuta i certyfikowany nauczyciel mindfulness.

Colliers International: Praktyka mindfulness podobno ułatwia „bycie tu i teraz”. Czy w trudnych czasach nie szuka się raczej ucieczki od codzienności?

Jakub Babij: Mindfulness to nie tylko osławione „bycie tu i teraz”, ale też – a może przede wszystkim –  zmiana sposobu patrzenia na naszą codzienność, cechująca się większą ilością akceptacji i współczucia. W uważności współczucie definiuje się jako świadomość swojego bólu oraz gotowość, aby go złagodzić. Tak więc ono jest czymś całkowicie aktywnym, zapraszającym do zadbania o siebie. Praca nad uważnością to poznawanie siebie, własnych sposobów reakcji oraz zauważanie swoich automatyzmów, znajdowanie bardziej elastycznych sposobów odpowiadania na codzienne wyzwania.

Jeśli chodzi o tę ucieczkę od rzeczywistości, to tak naprawdę uciekamy cały czas, wybiegając myślami do przyszłości, rozpamiętując przeszłość. Bardzo często to właśnie to „podróżowanie w czasie” napędza wiele z naszych lęków i stresów. Ucieczka jest zawsze łatwiejsza niż bycie z tym, co jest.

Jak dbać o siebie w czasach wszechobecnych ograniczeń związanych z koronawirusem ? Co daje w tej sytuacji uważność  – mindfulness?

W uważności pracujemy z akceptacją emocji, zwiększeniem świadomości, oraz naszych sposobów reakcji, co przekłada się na większą umiejętność autoregulacji, a także zmiany przedmiotu uwagi. Każdy z tych elementów może pomagać nam  przechodzić lepiej przez sytuacje kryzysowe.

W obecnej sytuacji możemy doświadczać strachu związanego z niepewną przyszłością. Także gniewu i innych silnych emocji. Nie chodzi o ich przekształcenie, a raczej o podejście do własnych doświadczeń z większą dozą akceptacji i współczucia. Pandemia jest dla nas wszystkich sytuacją bezprecedensową, wszyscy przyjęliśmy ją z opuszczoną gardą. To trudne zwłaszcza dla osób dążących zwykle do panowania nad sytuacją. Trzeba sobie powiedzieć, że każdy z nas ma prawo nie czuć się dobrze. Pandemia to nie jest święto rozwoju osobistego, chociaż bardzo często taka narracja przewija się w social mediach oraz opracowaniach różnych influencerów.

Czy takie wytrącenie z normalnego trybu działania jest dobrą okazją do życiowej zmiany?

Każdy moment jest dobry na zmianę. Rzeczywiście, kryzys czy odosobnienie mogą skłaniać do rozważań. Jeśli mówimy o pandemii, to ona w pewnym momencie się skończy, albo my nauczymy się z nią żyć. I teraz pojawia się pytanie: czy jest coś takiego, co zauważyłem podczas tego czasu, co chciałbym zaprosić do codzienności? Czy na przykład chcę pracować mniej, mieć więcej czasu dla rodziny?

Jak praktykować uważność na co dzień?

Uważność zwykle praktykujemy na dwa sposoby: formalny i nieformalny. Formalny są to różnego rodzaju praktyki i medytacje, które wykonujemy siedząc, leżąc lub w ruchu.

Praktyki nieformalne to mogą być różnego rodzaju codzienne czynności, które robimy w uważny sposób z pełnym zaangażowaniem i świadomością.

Czy dzieci również mogą praktykować uważność?

Jeśli tylko chcą, a rodzice też to robią, to nie widzę przeszkód. Rodzicom polecam lekturę „Uważność i spokój żabki” – książka Eline Snel daje wiele przykładów zajęć, które można wykonywać wspólnie z dziećmi w różnym wieku. Uwaga jest jak mięsień, rozwija się dzięki ćwiczeniom, a te warto zacząć wcześnie i regularnie powtarzać. Wtedy stanie się częścią „ustawień fabrycznych”, czymś naturalnym. Każdy z nas ma i miał do niej dostęp. Uważność nie jest trudna, ale trudno o niej pamiętać. Dla mnie uważność to taka podstawówka inteligencji emocjonalnej oraz świadomości, którą każdy z nas powinien dostać w domu, ale niewielu miało to szczęście.

Pandemia nauczyła nas ograniczania kontaktów, część aktywności przeniosła się do sieci. Czy uważności można się nauczyć przez internet?

Można rozpocząć praktykę na bazie informacji z sieci, tak samo, jak korzystając z książek. Kontakt z nauczycielem jest jednak zawsze korzystny, a szczególnie właśnie na początku. Przed pandemią liczba kursów online była zauważalnie mniejsza niż obecnie. W pewnym momencie stały się jedyną dostępną opcją.
Na początku pandemii przeszedłem całkowicie na pracę online, podobnie zrobiło wielu innych znanych mi nauczycieli uważności, czy psychoterapeutów. Można prowadzić w ten sposób procesy terapeutyczne, choć nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz. Zwłaszcza w dzisiejszym, rozproszonym świecie, w którym potrzeba bliskości i bezpośredniego kontaktu nie jest łatwa do zaspokojenia. Teraz powoli wracam do pracy gabinetowej i warsztatowej.

Informacji w sieci nie brakuje, ale jak wybrać z nich te wartościowe?

Tak, jak w innych dziedzinach warto szukać nauczycieli z dorobkiem potwierdzonym certyfikatami, oraz pamiętać, że sam certyfikat to nie wszystko. Myślę, że warto posłuchać, poczytać publikacje takiej osoby. A potem zdecydować, czy chcę zapisać się do niej/jego na kurs, czy warsztat. Wiadomości można szukać na stronach Polskiego Towarzystwa Mindfulness, czy Fundacji Polski Instytut Mindfulness. Na stronie Stowarzyszenia Nauczycieli MBSR i MBCT również została opublikowana lista certyfikowanych specjalistów.

Zamknięcie w domu, niepewna sytuacja, napięcie – jak sobie z nimi radzić? >>