fbpx

Historie rowerowe Colliers.

Czyli dlaczego do pracy warto dojeżdżać rowerem

Do biurowca Metropolitan można dojechać autobusem, tramwajem, metrem, samochodem… i rowerem. Dlaczego ten ostatni środek transportu wybierany jest tak chętnie?

Początek dnia. Jednoślady, każdy inny, od ultralekkich szosówek po damki z plecionym koszykiem i full mtb zajmują niemal wszystkie stojaki. W 2019 roku parking trzeba było powiększyć, dodając kolejny poziom. Kabiny prysznicowe są trzy, ale czasem trzeba poczekać w kolejce, wiele osób dojeżdża na rowerze do pracy niemal codziennie, a sprzyjająca pogoda zachęca kolejnych cyklistów. Tak przynajmniej było do niedawna. Ze względu na pandemię sytuacja w 2020 roku przedstawia się nieco inaczej niż rok wcześniej, biura opustoszały – ale wiadomo, że pracownicy i rowerzyści wrócą.

Dlaczego?

Lepiej już było – śmieje się Monika – w pewnym wieku o ciało trzeba zacząć dbać. Siedem lat temu, przed urodzinami podjęłam więc decyzję: wykorzystuję każdą okazję do fizycznej aktywności. Od tego czasu dojeżdżam do biura rowerem. Dziewięć kilometrów w jedną stronę, mniej więcej trzydzieści minut rano i trzydzieści wieczorem. Razem – najlepsza godzina w ciągu dnia. 

Monika Dmitruk, Associate Director, Building Consultancy Services

O kondycji mówi też Jakub: Dla mnie to element rehabilitacji. Mam kontuzję nogi, w moim przypadku jazda na rowerze jest najlepszym ćwiczeniem. Zimą wsiadam na rower trochę rzadziej i niestety źle to wpływa na moją motorykę. Z jaką prędkością może jechać rekonwalescent? Zaskakująco szybko. Żeby zdążyć na kolejne światła w niektórych miejscach muszę jechać przynajmniej czterdziestką. Nie chcę zawalać drogi, a po wielu przejazdach wiem, na których odcinkach trzeba docisnąć mocniej. Za miastem trochę się uspokajam…

Jakub Należyty, Tester, EMEA Technology Services

Rower jest też okazją do nieformalnych spotkań. Co roku organizuję pięcio-godzinną wycieczkę dla pracowników mojego działu, przejeżdżamy około siedemdziesięciu kilometrów, na koniec jest ognisko – opisuje Jonathan.

Alternatywa
Praca w śródmieściu ma wiele zalet, ale i wady, widoczne szczególnie w godzinach szczytu. O miejsce parkingowe nie jest łatwo. Poza tym czterdzieści minut spędzone w korku to nie jest coś, czego szczególnie potrzebuję w życiu – kwituje Jakub. Zrezygnowałem z samochodu. Na rowerze dojeżdżam szybciej, a przy okazji trochę się rozruszam. Wtóruje mu Ola: rano i po południu samochód to najgorsza opcja. W takim razie może autobus? Od wybuchu pandemii staram się unikać transportu publicznego, zresztą w poprzednich latach też wiosną przesiadałam się na rower i korzystałam z niego przez cały sezon.

Jaki? 

Rower musi być wygodny, stabilny i niezawodny. Moja damka Romet daje mi to wszystko. Wyprodukowano ją w Bydgoszczy, moim rodzinnym mieście, więc sentyment też pewnie odegrał swoją rolę przy wyborze – twierdzi Monika. Może też zdecyduję się na zakup składaka, takiego, który można „włożyć w kieszeń”? Wstyd się przyznać, dopiero niedawno odkryłam, że w metrze i pojazdach komunikacji miejskiej można bezpłatnie przewozić rowery. To bardzo ułatwia podróż i dalsze wycieczki.

Ola porusza się po mieście modelem crossowym. Jeździłam najpierw na bardzo tanim rowerze miejskim z marketu. Służył mi, ale strach było na nim nawet zjechać z krawężnika. Po trzech latach regularnego używania powiedziałam sobie: dość. Czas na zakup czegoś lepszego. Dla mnie to środek transportu.

Aleksandra Biesiadecka, Manager, Industrial and Logistics Agency

Nie ma roweru idealnego, który równie dobrze sprawdza się na szosie, w górach i na wielodniowej wyprawie z sakwami. Zapaleni cykliści – jak Jonathan – nie zawsze decydują się na kompromis. Mam trzy: dość nowoczesny rower szosowy na lato, trochę starszą kolażówkę z błotnikami na deszczowe dni i stary rower górski, ciężki, niezawodny nawet podczas śnieżycy  – przyznaje.

Jonathan Cohen, Senior Partner, Director, Building Consultancy Services

Przyszłość
Z wykonanego na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki badania transportowej aktywności fizycznej Polaków wynika, że co piąty ankietowany chciałby dojeżdżać do pracy na rowerze. Dla większości z nich to na razie bliżej niesprecyzowane plany, ale sytuacja może się zmienić. Ten sposób poruszania się po mieście wspierają niektóre firmy, na takie wsparcie liczą też urzędnicy warszawskiego ratusza. Z jednej strony w mieście rozbudowuje się infrastrukturę rowerową, z drugiej problemem pozostają korki. Czas dojazdu rowerem jest przewidywalny, w dużej mierze niezależny od sytuacji na drodze. Nawet deszcz czy wiatr nie zmieniają znacząco wyniku. Sądzę, że ten sposób dojazdu do pracy będzie wybierany coraz częściej – podsumowuje Jonathan.

Mindfulness – spojrzenie do wnętrza >>