fbpx

Gabinety zarządu i nie tylko….

Część I: Czyli co nam mówi przestrzeń, w której funkcjonujemy

Innowacyjność, agile working, wojna o talenty, employer branding czy nowe modele zarządzania – to dziś modne hasła, w odniesieniu do których większość firm formułuje swoją strategię na przyszłość. Coraz popularniejszym trendem zarządczym staje się ewolucja w kierunku partycypacyjnych modeli zarządzania, likwidowanie sztywnych hierarchii, nacisk na autonomię i poczucie sprawczości pracowników.

Współczesny świat biznesu definiowany jest między innymi przez coraz bardziej nasilającą się walkę o zdobycie i utrzymanie najlepszych pracowników. Kluczowym składnikiem sukcesu w gospodarce opartej na wiedzy staje się umiejętność przyciągnięcia pracowników oraz dbania o tych, których już mamy. Oznacza to również stworzenie im środowiska, w którym mogą wykorzystywać swój pełny potencjał, tak aby chcieli z nami zostać. Nie znam nikogo na zarządczym stanowisku, kto stwierdziłby głośno, że nie interesuje go dobrostan, satysfakcja i zaangażowanie jego pracowników.

Znajduje to swoje odzwierciedlenie w oficjalnie propagowanych wartościach firmy, wśród których najczęściej przewijają się uczciwość, współpraca, wzajemne zaufanie i wsparcie.

Oczekiwania kontra rzeczywistość

A jak wygląda rzeczywistość? Co tak naprawdę mówią pracownikom nasze – czyli osób zarządzających – decyzje i zachowania? Rozbieżność między oficjalnymi deklaracjami a „podprogowym” komunikatem bywa czasem ogromna. Jednym z nośników takich podprogowych komunikatów jest środowisko pracy – rozumiane zarówno jako fizyczna przestrzeń, jak też zbiór norm zarządczych i przyjętych zachowań.

Zjawiska takie, jak brak elastyczności form pracy, micromanagement czy wreszcie sztywna i na każdym kroku podkreślana hierarchia, wciąż należą do powszechnych. Przyjrzyjmy się choćby jednemu z najbardziej oczywistych przestrzennych nośników takich komunikatów: gabinetom zarządu.

Sofa typu Chesterfield i meble calvados, ewentualnie w zależności od gustu, nowoczesny ekskluzywny design? Tak czy siak, najlepsza w całym biurze, reprezentacyjna i doskonale doświetlona lokalizacja na najwyższym piętrze. 30-40 metrów kwadratowych przestrzeni ulokowanej w odrębnej (w skrajnych przypadkach zamkniętej) strefie, do której dostępu dodatkowo bronią asystentki. Na ogół świecąca pustkami, bo osoby na najwyższych stanowiskach należą do najbardziej mobilnych w firmie. Za to szeregowi pracownicy stłoczeni w jednorodnym, głośnym i uciążliwym open space, bez żadnych przestrzeni dodatkowych, pozwalających na pracę w skupieniu, relaks czy budowanie relacji ze współpracownikami. Komunikat „gabinetu prezesa” z pewnością dociera do nich dużo silniej niż oficjalnie deklarowana dbałość o pracownika.

Dyrektor w trampkach 

Na drugim końcu skali mamy nowoczesne „start-upowe” firmy (z reguły z sektora nowych technologii). Płaska hierarchia, nieformalna atmosfera, managerowie w trampkach siedzący pomiędzy swoimi pracownikami. Dyrektorzy i prezesi, którzy wyglądają i chcą być traktowani tak samo jak wszyscy inni pracownicy. Wspólne jedzenie w kantynie, brak ostentacyjnego uprzywilejowania, brak osobnych gabinetów.

W większości wypadków nadal jest to szokująca nowość, jednak coraz więcej firm z bardziej tradycyjnych branż spogląda nieśmiało w tym kierunku i podejmuje kroki, aby nieco złagodzić autokratyczny model zarządzania oparty na sztywnych hierarchiach. Niezależnie od przyjętego modelu i kultury firmy, najlepsi wśród

zarządzających dążą do tego, aby być dla swoich podwładnych nie autokratami, których los i szczęśliwy zbieg okoliczności postawił wyżej w hierarchii, ale mentorami, przewodnikami i liderami, za którymi ludzie podążają, bo wierzą w to, co ci sobą reprezentują.

Pojawiają się zatem nowe, skracające dystans modele przestrzeni dla osób zarządzających. Przeszklone (a zatem przynajmniej wizualnie dostępne) gabinety spełniają równocześnie funkcję sal do spotkań i są dostępne dla pracowników pod nieobecność ich właściciela.

Coraz popularniejsze stają się również modele pośrednie, łączące otwieranie przestrzeni z możliwością izolacji ze względu na poufność czy pracę w skupieniu. Taką możliwość daje wspólny, centralnie zlokalizowany pokój zarządu – łatwo dostępny dla pracowników, jednocześnie dający możliwość efektywnej komunikacji i bieżącej wymiany informacji pomiędzy osobami zarządzającymi firmą.

Który ze wspomnianych modeli jest najlepszy? Nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Istotne jest dopasowanie wdrożonych rozwiązań do charakteru firmy, natury wykonywanej pracy i potrzeb jej pracowników oraz spójność deklarowanych wartości z praktyką.

Już wkrótce część II: historia zatacza koło.