Ekonomia cyrkularna: czas na zmiany.

Gospodarka o obiegu zamkniętym ma stać się przyszłością gospodarki UE. A przy okazji zmienić funkcjonowanie biur.

Kłopot z PKB

– Twoja łódź to cały Twój świat i to co na nią weźmiesz będzie wszystkim co masz, do ostatniej kropli paliwa i ostatniej paczki z jedzeniem. Nie masz nic więcej. Z naszą gospodarką jest tak samo. Jest ona całkowicie zależna od ograniczonej ilości materii, którą dostaliśmy tylko raz w historii (…) – twierdzi Ellen MacArthur. Utytułowana brytyjska żeglarka opłynęła samotnie kulę ziemską, biła światowe rekordy. Teraz stara się spełnić jeszcze śmielsze marzenie: zmienić światową ekonomię. Fundacja jej imienia promuje nowy model rozwoju, odrzucając dążenie do nieustannego wzrostu gospodarczego. Zamiast rabunkowego wykorzystywania nieodnawialnych surowców proponuje przetwarzanie i lepsze gospodarowanie dostępnymi zasobami.

Recykling? Może później

Zmniejszenie liczby odpadów, ograniczenie zużycia energii – te hasła kojarzą się dziś z wyważaniem otwartych drzwi. Ekonomia cyrkularna to jednak coś więcej, niż segregacja śmieci i wymiana żarówek na energooszczędne. Celem jest stworzenie systemu, w którym produkty nadają się do naprawy, powtórnego wykorzystania, wreszcie łatwego przekształcenia w inne wyroby. Recykling jest w takim cyklu dopiero kolejnym etapem, jak najbardziej odsuniętym w czasie. A odpady? Ideałem jest natura, w której odpadów nie ma, za to wszystko jest częścią wielkiego cyklu. Ten kołowy schemat to przeciwieństwo dominującego dziś linearnego modelu gospodarczego (produkcja-konsumpcja-wyrzucenie).

Jak to działa?

Dobrym przykładem zastosowania nowej filozofii są wykładziny produkowane przez jedną z najbardziej innowacyjnych firm w branży. Dzięki znakomitej jakości przez lata dobrze wyglądają. Nie przykleja się ich na całej powierzchni, tylko mocuje w narożnikach, co umożliwia demontaż i przewiezienie do nowej siedziby. Przeciętna firma zmienia biuro co 5-7 lat, zazwyczaj oznacza to całkowitą zmianę wystroju i wyrzucenie ogromnej ilości śmieci. Nowe rozwiązania pozwalają na ograniczenie tego marnotrawstwa.

Ostatecznie zużyte wykładziny trafiają do holenderskiej fabryki, a po rozłożeniu na czynniki pierwsze stają się znów materiałem do produkcji. W kolejnym cyklu przetwarzane są zaś na materiał izolacyjny.

Wprowadzenie podobnych rozwiązań na większą skalę wymaga wielopoziomowej współpracy. Projektant musi zaplanować produkt nadający się do „rozłożenia na części”, produkcja wymaga stosowania materiałów odpowiednio wysokiej jakości, odzyskane elementy muszą dotrzeć do odbiorcy, który będzie gotów je wykorzystać. Być może – z powrotem do producenta, który przecież wie najwięcej o składzie wyrobu, technologii jego produkcji i możliwościach zagospodarowania. Niekiedy jednak konieczne musi być współdziałanie między branżami, a więc i między różnymi przedsiębiorstwami. Najważniejszy jest jednak odbiorca.

Paradoksalnie praktyki ekonomii cyrkularnej były z powodzeniem stosowane w Polsce już kilkadziesiąt lat temu. Przekazywanie znajomym używanych dziecięcych ubranek, naprawianie mebli i majsterkowanie, klecenie działkowych altanek z najdziwniejszych materiałów wynikały z powszechnych niedoborów. Poprawa sytuacji gospodarczej sprawiła, że wiele z tych działań zarzucono. Zmiana oczekiwań konsumenckich sprawia, że znów mogą stać się istotne.

W biurze

Nowoczesne wykładziny to obecnie produkt najlepiej dostosowany do wymogów ekonomii cyrkularnej. Możliwości są jednak znacznie większe. Zamiast wyrzucać stare meble biurowe, można zastąpić w nich zużyte elementy nowymi. Nie zawsze trzeba też wymieniać wszystkie kasetony sufitowe. Przed producentami stoi wciąż zadanie opracowania nowych technologii, np. odnawiania pożółkłych sufitów mineralnych. Początkiem może być metoda drobnych kroków: zachowanie starej lady recepcyjnej, zaadaptowanie wyposażenia ze starej siedziby. W tej sytuacji nieoceniona jest praca architekta wnętrz, który jest w stanie twórczo wykorzystać zastane elementy wystroju.

Pod prąd

Wizerunek firmy dbającej o środowisko jest cenny i pożądany, świadczy o tym choćby rozpowszechnienie systemów certyfikacji BREEAM czy LEED. W praktyce jednak stworzenie „ekologicznego biura” nie jest łatwe. Wymiana zużytych elementów na nowe jest łatwiejsza i tańsza niż naprawianie starych, a w dodatku firma może korzystać z gwarancji. Liczą się też względy wizerunkowe – meble recepcyjne i elementy dekoracyjne sprzed kilku lat mogą sprawiać wrażenie niemodnych, rzutując niekorzystnie na postrzeganie firmy. W Polsce odrębnym problemem jest mała dostępność produktów i usług zgodnych z filozofią ekonomii cyrkularnej.

Co nie mniej istotne, zyski z wdrożenia nowej filozofii są powszechne i niewątpliwe, ale zarazem trudne do obliczenia i odsunięte w czasie. Za to w krótkiej perspektywie łatwo zauważyć straty. Rzadsza zmiana wystroju to potencjalnie mniejsze zarobki projektanta, wykonawcy, producenta. Czas pokaże, czy przeważy wspólny, czy partykularny interes. Wprowadzenie zmian w życie zależy w dużej mierze od zainteresowania inwestorów. Choć obecnie jest ono wciąż niewielkie, w przyszłości wiele może się zmienić – w końcu jeszcze kilkanaście lat temu budynki energooszczędne także wydawały się ekstrawagancją.

Więcej tekstów na temat workplace innovation »